Czy polska energetyka potrzebuje rewolucji, czy raczej powrotu do elementarnego realizmu? W najnowszym podcaście Fundacji Polska z Natury Daniel Czyżewski rozmawia z Wandą Buk – prawniczką, byłą wiceminister cyfryzacji i osobą od lat zaangażowaną w debatę o polityce publicznej. Rozmowa dotyczy tego, jak powinno wyglądać strategiczne myślenie o energii w państwie, które chce być bezpieczne, konkurencyjne i odporne na wstrząsy geopolityczne. To rozmowa o rachunkach za prąd, systemie ETS, atomie, węglu i biometanie, ale przede wszystkim o odpowiedzialności państwa za fundamenty swojej gospodarki.
Pierwszym mocnym wątkiem rozmowy jest sama filozofia planowania strategicznego. Wanda Buk przywołuje znaną w świecie wojskowości maksymę „planning is priceless, plan is useless” i przekłada ją na grunt Polityki Energetycznej Polski. Jej zdaniem największym błędem ostatnich lat było przywiązanie do jednej, sztywnej ścieżki transformacji, która dezaktualizuje się niemal w momencie publikacji. Zamiast tego proponuje podejście scenariuszowe oparte na kilku równoległych wariantach rozwoju sytuacji: od pełnej realizacji ambitnej polityki klimatycznej UE, przez scenariusze pośrednie, aż po wariant załamania się obecnego modelu regulacyjnego. Kluczowe jest nie to, aby zgadywać przyszłość, ale aby przygotować państwo na różne jej wersje i wybrać rozwiązania najmniej kosztowne w razie błędnych założeń. Rynek i technologia i tak będą podążać własną drogą, często szybciej niż ministerialne strategie.
„Akolici transformacji energetycznej mówią o OZE, bo to jest przyszłość, bo to jest w zasadzie prąd za darmo. Nikt nie mówi, że prąd jest za darmo to jedno, ale cała pozostała część rachunku to drugie i ten rachunek wcale nie będzie zerowy, tylko się tak po prostu ludziom wmawia coś, żerując poniekąd na tej niewiedzy”.
Jednym z najbardziej nośnych tematów rozmowy jest anatomia rachunku za prąd. Wanda Buk podważa uproszczoną narrację, że rozwój odnawialnych źródeł energii automatycznie oznacza tanią energię dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Zwraca uwagę na fundamentalne rozróżnienie między ceną energii na giełdzie a końcowym rachunkiem płaconym przez odbiorcę. O ile cena samej energii bywa niska w okresach wysokiej produkcji z wiatru czy słońca, o tyle na fakturze coraz większy udział mają koszty dystrybucji, przesyłu oraz systemy wsparcia: aukcje OZE, rynek mocy, wsparcie dla kogeneracji. Analizy danych z państw Unii Europejskiej pokazują, że nie ma prostego przełożenia między wysokim udziałem OZE w miksie a niskimi rachunkami. Jako przykład przywoływana jest Hiszpania, gdzie ceny energii na rynku hurtowym należą do relatywnie niskich, ale koszty systemowe i sieciowe istotnie obciążają odbiorców. Dodatkowo pojawia się kwestia tzw. usług systemowych: stabilizacji napięcia i inercji, które w klasycznym systemie zapewniają elektrownie konwencjonalne niejako „przy okazji” swojej pracy. W systemie zdominowanym przez źródła niestabilne te usługi trzeba będzie kupować oddzielnie, a ich rzeczywisty koszt pozostaje dziś trudny do oszacowania.
„Jestem zwolenniczką tego, żebyśmy przede wszystkim zapewnili sobie bezpieczeństwo, a żeby sobie zapewnić bezpieczeństwo, to musimy je sobie kupić. Ono nie rośnie na drzewach (…). My najpierw musimy być silni, musimy być zamożni, wtedy będziemy bezpieczni i wtedy będziemy realizować cele klimatyczne”.
W centrum diagnozy Wandy Buk znajduje się bezpieczeństwo energetyczne. Energetyka nie jest dla niej jedynie sektorem gospodarki, lecz fundamentem państwowości. Bezpieczeństwo, jak podkreśla, nie jest wartością, która „rośnie na drzewach” – trzeba je po prostu kupić, często ponosząc wyższe koszty w krótkim okresie. Przypomniana zostaje historia inwestycji w terminal LNG oraz gazociąg Baltic Pipe, które jeszcze kilka lat temu bywały krytykowane jako zbyt drogie. Rok 2022 i kryzys gazowy w Europie pokazały jednak, że to właśnie te decyzje pozwoliły Polsce uniknąć scenariusza niedoborów. Z tej lekcji płynie wniosek szerszy: cele gospodarcze i budowa zamożności muszą poprzedzać ambitne zobowiązania klimatyczne. Silne, bogate państwo ma większą zdolność do finansowania transformacji i ochrony środowiska. W sytuacjach kryzysowych, takich jak wojna za wschodnią granicą, bezpieczeństwo dostaw energii staje się bezwzględnym priorytetem. Rozmowa dotyka również architektury przyszłego miksu energetycznego. Wanda Buk podkreśla, że jedna elektrownia jądrowa nie rozwiąże problemu stabilności systemu i nie zapewni pełnej pracy w podstawie. Atom jest potrzebny, ale jako element szerszej dywersyfikacji technologicznej. Unikanie uzależnienia od jednej technologii czy jednego dostawcy jest lekcją, którą Europa powinna wyciągnąć z doświadczeń ostatnich lat. W tym kontekście pojawia się również temat węgla i biometanu. Dyskusja o nowych inwestycjach w sektorze węglowym nie powinna być sprowadzana wyłącznie do krótkoterminowych wyników finansowych spółek, lecz do pytania o stabilność systemu. Z kolei biometan wskazywany jest jako znaczący, wciąż niewykorzystany potencjał, który wymaga spójnych i przewidywalnych ram legislacyjnych.
„Widzimy już takie sygnały, że być może ten ETS2 zostanie odsunięta jeszcze dalej w czasie (…) Polska zostanie ETS2 dotknięta najbardziej w zasadzie ze wszystkich krajów Unii Europejskiej”.
Istotną część rozmowy zajmuje krytyczna ocena systemu ETS. Zdaniem Wandy Buk mechanizm handlu uprawnieniami do emisji, który miał być narzędziem transformacji, w praktyce stał się również polem aktywności spekulacyjnej instytucji finansowych. Zmienność cen uprawnień przekłada się na miliardowe różnice w kosztach dla dużych spółek energetycznych, co ogranicza ich zdolność inwestycyjną i utrudnia finansowanie nowych projektów, w tym offshore. Jeszcze poważniejsze konsekwencje może przynieść wprowadzenie systemu ETS2 obejmującego budynki i transport. W kraju o dużej liczbie nieocieplonych domów i emisyjnych źródeł ciepła oznaczałoby to istotne obciążenie społeczne. Buk nie wyklucza, że presja społeczna może w przyszłości doprowadzić do prób blokowania tych regulacji na poziomie politycznym. W rozmowie pojawia się również wątek zarządzania sektorem. Obecne rozproszenie kompetencji między różne resorty oceniane jest jako mało efektywne i utrudniające realizację spójnej strategii. Postulowana jest centralizacja w jednym silnym ośrodku, który łączyłby funkcję strategiczną z realnym nadzorem nad spółkami energetycznymi. Bez jasnego centrum decyzyjnego łatwo o sytuację, w której poszczególne podmioty realizują własne, nie zawsze zbieżne cele.
Na koniec rozmowa schodzi na temat konkurencyjności przemysłu. Wanda Buk ostrzega przed ryzykiem deindustrializacji Europy, jeśli koszty energii będą znacząco wyższe niż w innych regionach świata. Polskie przedsiębiorstwa energochłonne już dziś funkcjonują w wymagającym otoczeniu regulacyjnym i kosztowym. Jeżeli system opłat i mechanizmów wsparcia nie zostanie odpowiednio skorygowany, może to oznaczać utratę miejsc pracy i osłabienie bazy przemysłowej kraju.
Podcast z Wandą Buk nie jest ani prostą obroną statusu quo, ani bezrefleksyjną krytyką transformacji. To raczej apel o realizm, scenariuszowe myślenie i traktowanie energetyki jako obszaru strategicznego, w którym emocje i hasła powinny ustąpić miejsca chłodnej analizie. W świecie, w którym bezpieczeństwo energetyczne i konkurencyjność gospodarki stają się równie ważne jak cele klimatyczne, taka rozmowa wydaje się szczególnie potrzebna. Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!