Jak organizacje pozarządowe i władze mogą współpracować? Szczera i gorąca debata "Zakorzenionych" z samorządowcami
22 czerwca 2026 / Przeczytasz w 8 min.
Budowanie mostów zamiast murów. Gdy samorząd spotyka się z NGO – relacja z niezwykłej debaty
W piątek 19 czerwca przedstawiciele władz, w tym wicemarszałek województwa świętokrzyskiego Grzegorz Socha, wicewojewoda Michał Skotnicki, burmistrzyni miasta i gminy Osiek Magdalena Marynowska, radni Bożena Pawełek oraz Tomasz Mysłek, ale przede wszystkim liderki lokalnych działań z kampanii “Zakorzenione”, reprezentantki kół gospodyń wiejskich (KGW) i innych organizacji pozarządowych oraz przedstawiciele ochotniczych straży pożarnych (OSP) wzięli udział w gorącej debacie w OSP Szwagrów w gminie Osiek niedaleko Sandomierza.

Ponad sto liderek spotkało się w ubiegły weekend na dorocznej konferencji “Zakorzenionych”, tym razem w Sandomierzu. Debata była jednym z elementów konferencji. Organizatorki lokalnych społeczności nie zawsze mają lekko z lokalnymi władzami. Niezrozumienie, nieufność, biurokracja i inne bariery czasem sprawiają, że mimo ogromu społecznej nieodpłatnej pracy lokalni liderzy nie czują wsparcia a nawet czują blokadę dla swojej aktywności.
Śmiałość, żarty i gotowość na krytykę
Debatę poprowadziła Karolina Olejak z Polsatu, dziennikarka, która na co dzień – jak sama przyznała – przepytuje polityków z ich wielkich, ogólnopolskich, często jałowych sporów. Tym razem jednak, w powietrzu unosiła się inna, gęsta od konstruktywnej energii atmosfera. Spotkanie podzielono na trzy panele: komunikacja, działanie i ekologia.

Lody przełamano niemal natychmiast. Na sali padły pierwsze, wywołujące uśmiech żarty o „ziołach”, które mogłyby sprowadzić uwagę służb, co skutecznie rozluźniło oficjalny ton. Jednak pod tą warstwą humoru kryła się powaga. Wicemarszałek województwa, Grzegorz Socha, postawił sprawę jasno, wręcz prowokując publiczność: politycy nie przyjechali tu, by słuchać jacy są wspaniali i jak chętnie rozdają pieniądze, ale po to, by usłyszeć prawdę, nawet jeśli liderki NGO miałyby z nich „spuścić krew”. Samorządowcy prosili o wytknięcie im błędów, by móc w przyszłości działać skuteczniej.
Komunikacja – między pragnieniem czasu a potrzebą konkretu
Pierwsza runda, dotycząca komunikacji, natychmiast obnażyła różnice w percepcji obu stron. Przedstawiciele władzy, jak wicewojewoda, deklarowali swoją dostępność, zaznaczając jednocześnie, że ze strony działaczy brakuje im jasnego „skonkretyzowania potrzeb” w zgłaszanych projektach. Głos z sali dopełnił ten obraz: komunikacja musi być krótka, zwięzła i – co najważniejsze – oparta na obustronnym zaufaniu między organizacją a urzędem.
Zupełnie innej, bardzo ludzkiej perspektywy dostarczyła Magdalena Marynowska, burmistrzyni Osieka, która wywodzi się z trzeciego sektora. Przyznała wprost, że tym, czego najbardziej jej brakuje we współpracy z licznymi organizacjami z jej gminy, jest jej własny czas. Zaznaczyła, że choć chciałaby robić więcej, musi uważać, by nie „zajechać” wolontariuszy, dając im niezbędną przestrzeń na odpoczynek.

Kiedy mikrofon powędrował do publiczności, wywiązała się fascynująca wymiana zdań o tym, w jaki sposób doceniać społeczników. Karolina Suska zapytała władze o istnienie programów, laurów czy nagród dla najwybitniejszych organizacji. I tu zderzyły się dwa światy. Podczas gdy niektórzy samorządowcy już planują pierwsze „Gale Dobroci”, działaczki z sąsiednich gmin przyznały, że u nich zrezygnowano z konkursów, bo trudów pracy społecznej nie da się obiektywnie zmierzyć. Prawdziwą nagrodą dla stowarzyszenia – jak ostro zauważyła inna z uczestniczek dyskusji potępiająca urzędniczą “punktozę” – nie jest dyplom za zorganizowanie konferencji, ale fizyczna obecność i uwaga burmistrza na wydarzeniu od samego początku do końca.
W ramach dobrych praktyk wyłoniono pomysł wspólnej platformy. Burmistrzyni Osieka pochwaliła się świetnym patentem: co roku w styczniu organizuje spotkanie wszystkich organizacji, na którym wspólnie układają kalendarz imprez, by nikt nie wchodził sobie w drogę, a projekty wzajemnie się uzupełniały.
Działanie – wędka zamiast ryby
Kolejna runda podniosła temperaturę. Samorządowcy apelowali o cierpliwość, wyjaśniając, że czasem brak realizacji pomysłu nie wynika z ich złej woli, ale ze zwykłego urzędowego trybu lub – po prostu – braku jasnego sygnału od mieszkańców.
Tutaj na pierwszy plan wysunęła się mocna filozofia działania zaprezentowana przez włodarzy Osieka: urzędy nie mogą rozdawać funduszy na przejedzenie. Burmistrzyni Marynowska opowiedziała, jak twardo odmówiła finansowania na przysłowiowe “kiełbaski” jednemu z sołtysów, radząc mu, by zamiast robić osobną imprezę, dogadał się z członkiniami KGW kończącymi w tym samym czasie rajd rowerowy. Kluczem do współpracy jest dawanie wędki, a nie ryby, uczenie społeczności samodzielności i wymuszanie lokalnej integracji. Włodarze podkreślili, że dla urzędu często cenniejszym efektem projektu niż twarde liczby, jest efekt „miękki” – na przykład to, że w skłóconej wiosce sąsiedzi wreszcie zaczną ze sobą rozmawiać.

Te twarde zasady spotkały się z błyskawiczną ripostą. Dominika Marć z Podkarpacia z mocą przypomniała włodarzom kluczową zasadę demokracji: „To organizacje są motorem dla samorządów. Nie finansujecie naszych działań z własnej kieszeni – te pieniądze pochodzą z naszych podatków”. Z kolei przedstawicielka z woj. podlaskiego skarżyła się, że samorządy wciąż traktują oddolne grupy z góry, lekceważąc to, że podczas sielskiego spotkania mogą narodzić się kluczowe inicjatywy. Najmocniejszym uderzeniem tej rundy był jednak szczery postulat jednej z liderek: „Jeżeli samorząd nie potrafi pomóc, to niech przynajmniej nie przeszkadza”. Apelowano też gorąco, by nie ufać ślepo tylko liderom-weteranom, ale dawać szansę nowo powstałym grupom o czystej karcie.
Ekologia – kto kogo wyręcza?
Ostatni panel, skupiający się na ekologii, ukazał ogromne spektrum możliwości i wyzwań. Z jednej strony samorządowcy pochwalili się gigantycznymi kwotami: w samej gminie Osiek organizacje oraz szkoły pozyskały w jednym roku zawrotną kwotę 1,4 miliona złotych na miękkie działania, w tym liczne warsztaty ekologiczne, segregację śmieci czy budowę zielonych stref. Radny powiatowy przypomniał również o powstawaniu nowych centrów edukacji w zakresie OZE i gotowości strażaków na rosnące anomalie klimatyczne. Urzędy wskazują, że na ekologię płynie rzeka unijnych pieniędzy.

Z drugiej strony, Monika Roszak – związana z programem „Zakorzenione” – uderzyła w czuły punkt. Zauważyła niebezpieczny trend: lokalne, zaangażowane działaczki za pomocą swoich skromnych grantów bardzo często próbują „wyręczać samorząd” z jego statutowych obowiązków, kupując na przykład kosze na śmieci do miejsc publicznych czy sprzątając gminne tereny. Wybrzmiał stanowczy apel o uświadamianie mieszkańców, gdzie kończy się rola NGO, a zaczyna obowiązek urzędu.
Padła też niezwykle ważna prośba od Anity Spurek: urzędnicy muszą autentycznie znać dziesiątki organizacji działających na ich terenie, by umieć wykorzystać ich różnorodny potencjał. Przypomniano włodarzom, że trzeci sektor pełen jest najwyższej klasy pasjonatów i specjalistów od środowiska. Samorządowcy nie muszą wiedzieć wszystkiego – muszą jedynie odważyć się słuchać ekspertów z lokalnych stowarzyszeń.
Rewitalizacja zabytkowego spichlerza
Na koniec debaty na rzecz samorządowców zastała przekazana szczególna inicjatywa. Koło Gospodyń Wiejskich Dorzeczanie oraz Ochotnicza Straż Pożarna Szwagrów zaapelowały do władz o rewitalizację zabytkowego, zbudowanego jeszcze w XVIII w. spichlerza w ich miejscowości. Samorządowcy wskazali konkretne kroki jakie należy podjąć, aby inwestycja mogą się wydarzyć. Zadeklarowano też współpracę i poparcie dla inicjatywy. Wedle założeń i pomysłu wnioskodawców, spichlerz miałby stać się centrum życia miejscowości, gdzie można będzie zjeść coś dobrego i poczuć klimat polskiej wsi. Dodatkowo przez ten teren przebiega trasa rowerowa Połaniec-Baranów Sandomierski, więc spichlerz mógłby stanowić przystanek dla rowerzystów. Przez ostatnie lata budynek stoi pusty i niszczeje. Zarządzać budynkiem będzie KGW Dorzeczanie.

“Kodeks dobrych praktyk”
Spotkanie obnażyło, z jak potężną siłą mamy do czynienia. Wicewojewoda z dumą wymienił na koniec, że w samym tylko, stosunkowo niedużym województwie świętokrzyskim funkcjonuje blisko 1100 KGW oraz 800 jednostek OSP. Ta imponująca sieć społeczników stanowi autorytet, który z powodzeniem może kreować proekologiczne postawy na wsiach i w miastach.
Konkluzja wydarzenia, którą zamknęła prowadząca Karolina Olejak, była jedna: w dzisiejszych czasach otwarta i pozbawiona strachu debata o trudnych sprawach jest zjawiskiem niezwykle rzadkim. Z tego wielogłosowego, momentami szorstkiego zderzenia dwóch światów – urzędniczej odpowiedzialności za budżet i bezkompromisowej obywatelskiej pasji – wyłania się jednak pełen szacunku szkielet nowego “Kodeksu Dobrych Praktyk”. Dokumentu, który udowadnia, że prawdziwy dialog nie polega na poklepywaniu się po plecach, lecz na konstruktywnym wytykaniu błędów i poszukiwaniu wspólnej, zielonej drogi rozwoju.

