Kazimierz Kulwieć: Jak „wyhodować narodowi pokolenie dzielne”?
Przedstawiamy sylwetkę Kazimierza Kulwiecia – przyrodnika, krajoznawcy i pedagoga, założyciela Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego.
09 października 2026 / Przeczytasz w 9 min.
Polska szkoła skupia się głównie na nauczaniu teoretycznym, zaniedbując wymiar praktyczny. Taką konstatację, z którą wielu i dziś by się zgodziło, poczynił ponad sto lat temu Kazimierz Kulwieć, polski przyrodnik i krajoznawca, założyciel Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. W jego ocenie wycieczki dla młodzieży, które sam chętnie organizował, były kluczem do nauczania o przyrodzie, kulturze i historii kraju, a także życiowej zaradności i zdolności do współpracy. Przemyślenia Kulwiecia mają ponadczasową wartość i warto z nich czerpać również współcześnie.
Kazimierz Kulwieć urodził się w 1871 r. na Suwalszczyźnie. Jego ojciec, Wincenty, był uczestnikiem powstania styczniowego, w wyniku czego utracił majątek i został zesłany na sześcioletnią katorgę. Kazimierz ukończył gimnazjum w Suwałkach, następnie podjął studia na wydziale przyrodniczym Uniwersytetu Warszawskiego. Dyplom uzyskał ostatecznie na Cesarskim Uniwersytecie Noworosyjskim w Odessie.
Prowadził badania naukowe na wyspie Helgoland i we Francji, po czym wrócił do Warszawy, gdzie uczył w szkołach. Pracował także naukowo – w 1903 roku z jego inicjatywy przy Towarzystwie Ogrodniczym Warszawskim powstała pierwsza w Królestwie Polskim stacja ochrony roślin. Służyła badaniom nad chorobami roślin i szukaniu możliwości zwalczania szkodników.
Kazimierz Kulwieć był zwolennikiem poznawania przyrody poprzez podróże. W 1904 roku wraz z geologiem Kazimierzem Wójcikiem udał się na wyprawę łodzią od jeziora Wigry przez Kanał Augustowski, Czarną Hańczę i Niemen aż do Kowna. Cel był nie tylko turystyczny – badacze zebrali i poddali analizie naukowej bogaty materiał empiryczny.
Z inicjatywy m.in. Kulwiecia oraz jego przyjaciół: Aleksandra Janowskiego oraz Mikołaja Wisznickiego powstało Polskie Towarzystwo Krajoznawcze (w 1950 r. przekształcone w dzisiejsze Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze, PTTK), nazywane gdzieniegdzie nieformalnym „Ministerstwem Polskości”. Jego zadaniem było ułatwianie młodzieży i starszemu pokoleniu poznawania ojczystej ziemi znajdującej się pod zaborami. Trzej krajoznawcy postanowili powołać organizację do życia już w 1905 roku. Stało się to jednak możliwe dopiero rok później, kiedy złagodzone zostały przepisy o stowarzyszeniach.
Kulwieć był prezesem PTK w latach 1910-1922. Powołanie organizacji miało szczególne znaczenie dla młodszego pokolenia. W zaborze rosyjskim było ono poddawane intensywnej rusyfikacji. W szkołach uczono jedynie po rosyjsku, pozaszkolna aktywność pedagogiczna przed 1906 rokiem była mocno ograniczona, a działania związane z próbą zachowania polskiej kultury i tradycji wiązały się z ryzykiem represji. W 1907 roku Kulwieć pisał w Roczniku Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, że organizowanie grupowych wycieczek krajoznawczych było „podejrzane”, a naukowych „bezwzględnie wykluczone”.

Wycieczka do Puszczy Kampinoskiej. Zdjęcie z Rocznika PTK z 1907 r.
Pierwszą wycieczką PTK dla młodzieży – w 1907 roku do Puszczy Kampinoskiej – kierowali Kulwieć i Janowski. Dla Kulwiecia wyprawy te służyły nie tylko nauce, ale także szerokiemu rozwojowi młodych ludzi. W zbiorowej pracy „Metodyka wycieczek krajoznawczych”, wydanej przez PTK w 1919 roku, pisał: „Wycieczki krajoznawcze nie tylko wzbogacą istnymi klejnotami umysł, ozdobią ducha odbiciem licznych krajobrazów ojczystych, lecz i dodadzą hartu ciału, a na całe życie staną się niewyczerpanym źródłem miłych wspomnień i wzruszeń estetycznych”.
Niezwykle ciekawe i, jak się wydaje, aktualne również dziś przemyślenia dotyczące nauki szkolnej Kazimierz Kulwieć zawarł w broszurze „Poznaj swój kraj!” z 1907 roku, wydanej wraz z Zygmuntem Glogerem, Maksymilianem Heilpernem i Aleksandrem Janowskim. Pisał, że w „nieustannych wysiłkach nauki, zdążających do opanowania przez człowieka przyrody, działają dwie potężne sprężyny, poruszające duchową istotą badacza: umiłowanie prawdy i ukochanie ludzkości”.
Kulwieć zalecał, by ich nie rozdzielać. Twierdził, że błędem jest uznawanie wartości jedynie „nauce czystej”, jak i samemu „utylitaryzmowi”. Konsekwencją takiego podejścia jest duża liczba zarówno „doktrynerów”, jak i „karierowiczów” w społeczeństwie, tymczasem zarówno „prawda”, jak i „użyteczność” powinny kierować pracą człowieka.
Młodzi ludzie, jak twierdził przyrodnik i pedagog, często dopiero już po zdaniu egzaminów z zoologii, botaniki, geologii czy geografii mieli styczność z omawianymi podczas lekcji organizmami i zjawiskami. Sprawiało to, że „młodzieniec (…) po powrocie na wieś do domu tak samo czuje się wśród otaczającej go przyrody obcym przybyszem, jakim był przed oddaniem go do szkoły”.
Stąd pojawia się potrzeba czegoś więcej niż tylko „książkowej nauki szkolnej” i konieczność położenia nacisku na praktyczne krajoznawstwo. Jak pisał, „jedną z najskuteczniejszych, najprostszych i najprzyjemniejszych dróg, prowadzących do poznania ojczystego kraju, są niewątpliwie organizowane planowo wycieczki. Pod względem naukowym one właśnie jedynie cel mogą osiągnąć w całej pełni”.
Pozwalają one na poznanie „rzeczywistego oblicza przyrody”, warunków bytu „różnych warstw narodu”, a także zrozumienie powiązań między warunkami naturalnymi a zjawiskami społecznymi. Ponadto wycieczki w ocenie Kulwiecia pozwalały na zaszczepienie głodu wiedzy u młodych ludzi: „Zdrowy pokarm nie tylko nasyca, zasila organizm, lecz i wyrabia apetyt”.
Zygmunt Gloger pisał natomiast we wstępie do broszury: „(…) jeszcze niedawno tak bywało, że młodzieniec »dobrze wychowany« mógł nie znać Krakowa, Wilna, Gniezna, Tatr, ale spłonąłby rumieńcem wstydu w salonie, gdyby choć powierzchownie nie znał Paryża”. Dziś, bez zbędnego nadęcia, warto zadać pytanie, czy ten problem znów nie występuje.
Nie ma oczywiście nic złego w podróżowaniu i poznawaniu świata, a wielu Polaków było tego spragnionych po latach zamknięcia w bloku wschodnim. Można jednak zapytać, jak często polska szkoła organizuje wycieczki, które umożliwiłyby w ciekawy i skuteczny sposób zapoznanie się z historią, kulturą i przyrodą kraju. Takie, które, jak pisał Kulwieć, służyły też rozwijaniu zaradności i umiejętności współpracy, szczególnie w obliczu trudów podróży, a więc „wyhodowaniu narodowi pokolenia dzielnego, obdarzonego krytycyzmem i spostrzegawczością, znającego, a więc i miłującego swój kraj ojczysty”.
Wycieczki organizowane przez Kulwiecia nie obejmowały wyłącznie terenów o walorach przyrodniczych. Na liście były też sanktuaria kulturowe: Warszawa, jej Stare Miasto, Łazienki Królewskie i Powązki; Wawel, Sukiennice i Bazylika Mariacka w Krakowie czy Częstochowa z Jasną Górą, a także Podhale. Kulwieć i Janowski organizowali też liczne wystawy poświęcone polskiej przyrodzie oraz kulturze ludowej.
W 1910 roku powstało czasopismo „Ziemia” jako organ Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. W 1929 dzięki staraniom Kulwiecia otwarto schronisko turystyczne nad jeziorem Wigry w Starym Folwarku, które nosiło jego imię. Obecnie jest ono nieczynne.

Schronisko PTK w Starym Folwarku. Zdjęcie ukazało się w czasopiśmie „Ziemia” w 1929 roku.
Z powodu zawirowań pierwszej wojny światowej Kazimierz Kulwieć trafił do Moskwy. Został tam powołany przez Centralny Komitet Obywatelski Królestwa Polskiego (polska organizacja samopomocowa, działająca w Rosji w latach 1915-1918) do zorganizowania polskiego gimnazjum męskiego. Było to zadanie trudne, wymagające poświęcenia się młodzieży z różnych środowisk, często poturbowanej w wyniku wojny. Kulwieć był dyrektorem placówki przez trzy lata.
Doświadczenie to zaowocowało w przyszłości – przyrodnik powrócił do Warszawy w 1918 roku, gdzie przy Placu Trzech Krzyży otworzył szkołę dla repatriantów. Zatrudnił tam większość nauczycieli, którzy pracowali pod jego opieką w Moskwie. Placówka była na tyle popularna, że konieczne było utworzenie aż 22 klas.
W kolejnej dekadzie Kazimierz Kulwieć podupadł na zdrowiu i w 1929 roku musiał zrezygnować z pracy pedagogicznej. Przeniósł się wówczas do Torunia. Prowadził tam wciąż działalność krajoznawczą. Wraz z Władysławem Raczkiewiczem, wojewodą bydgoskim, opracował przewodnik turystyczny po Pomorzu. Miał zostać oddany do druku w sierpniu 1939 roku, jednak ze względu na wojnę nie został opublikowany.
Kulwieć był prezesem Zarządu Okręgowego Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, członkiem Ligi Ochrony Przyrody i radnym miejskim. Prowadził audycje przyrodnicze dla dzieci i młodzieży w radiu, pisał też wciąż do „Ziemi”. Założył również „Towarzystwo Słowiańskie”, którego celem było zbliżenie pomiędzy narodami słowiańskimi.
Kazimierz Kulwieć co roku spędzał lato na Nowogródczyźnie u swoich dzieci i tak też było w roku 1939, kiedy zastała go tam wojna. Wraz z rodziną został zesłany pod Archangielsk. Ze względu na podeszły wiek nie musiał pracować przy wycince drzew. Źle jednak znosił bezczynność i zaczął z własnej inicjatywy studiować faunę i florę tajgi. Zmarł w 1943 roku, nie powróciwszy do Polski.
Autor: Eugeniusz Romer
Źródła:
Bołdyrew A., Krakowiak M.M., „Kulwieć Kazimierz (1871–1942/1943)”, [w:] Działaczki i działacze oświatowi w Królestwie Polskim u progu niepodległości. Słownik biograficzny, t. 1: A–K, red. nauk. A. Bołdyrew, A. Wałęga, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2023, s. 462–463, https://www.press.uni.lodz.pl/index.php/wul/pl/catalog/book/547 [dostęp: 9.10.2026].
Gloger Z. i in. (red.), Poznaj swój kra!j, Warszawa 1907, https://polona.pl/item-view/214d2aa7-a9dd-4e35-95c0-38ba12ceabc4?page=1 [dostęp: 9.10.2026].
„Kazimierz Kulwieć – współzałożyciel PTK”, Gościniec, nr 26–28, 2007, https://gosciniec.pttk.pl/26_28_2007/gosciniec_26_28.pdf [dostęp: 9.10.2026].
Krakowiak M., „Aleksander Janowski (1866–1944) i Kazimierz Kulwieć (1871–1943) – propagatorzy krajoznawstwa wśród młodzieży w Królestwie Polskim na początku XX w.”, Przegląd Edukacyjny, 2022, nr 2–3 (125–126), s. 2–6.
