Korzenie, które pomagają przetrwać. Czego o odporności społeczności uczą nas Bieszczady i Podhale?
Jak buduje się odporność społeczności tam, gdzie historia pozostawiła głębokie ślady, a współczesność przynosi kolejne wyzwania?
14 lipca 2026 / Przeczytasz w 8 min.
O tym, dlaczego troska o przyrodę zaczyna się od troski o ludzi i lokalne relacje, rozmawiała Monika Szewczyk-Wittek z Fundacji Polska z Natury z Agatą Chmurą i Krystyną Zabrzewską – ambasadorkami programu „Zakorzenione”. Ich doświadczenia pokazują, że nie istnieje jeden model budowania silnych społeczności. Są jednak wartości, które pozostają wspólne: zaufanie, współpraca i głęboka więź z miejscem.
Odporność społeczności nie rodzi się w momencie kryzysu. Nie pojawia się wtedy, gdy przychodzą gwałtowne ulewy, susze czy inne skutki zmiany klimatu. Buduje się znacznie wcześniej – w codziennych relacjach, wspólnych działaniach i poczuciu odpowiedzialności za miejsce, w którym się żyje. To właśnie ten wątek stał się osią rozmowy Moniki Szewczyk-Wittek z Fundacji Polska z Natury z Agatą Chmurą i Krystyną Zabrzewską. Obie od lat angażują się w działania na rzecz swoich lokalnych społeczności, ale każda działa w zupełnie innym kontekście. Jedna w Bieszczadach, druga na Podhalu. Ich historie pokazują, że choć drogi bywają różne, cel pozostaje ten sam: stworzyć społeczność, która potrafi wspólnie odpowiadać na wyzwania i nie traci więzi z miejscem, nawet gdy świat wokół szybko się zmienia.
Już na początku rozmowy wyraźnie wybrzmiało, że nie można mówić o lokalnych społecznościach, nie rozumiejąc historii miejsca. To ona w dużej mierze decyduje o tym, jak mieszkańcy współpracują, jak postrzegają swoje otoczenie i jakie wartości są dla nich ważne. W przypadku Bieszczad jest to historia szczególnie złożona.
Po II wojnie światowej region został niemal całkowicie przekształcony. Wysiedlenia i późniejsze migracje sprawiły, że dzisiejsi mieszkańcy pochodzą z różnych części Polski. Przywieźli ze sobą własne tradycje, zwyczaje i doświadczenia, ale zabrakło jednego elementu – wielopokoleniowej ciągłości budowania wspólnej tożsamości. Jak podkreśla Agata Chmura, właśnie to odróżnia Bieszczady od wielu innych regionów kraju.
„Ciągłość tradycji została przerwana. Większość mieszkańców to ludność napływowa. Każdy pielęgnuje swoje tradycje i nie ma takiej spójności. Dopiero teraz staramy się docenić to, co wyróżnia Bieszczady i południowe Podkarpacie od innych regionów Polski.” – Agata Chmura
Ta perspektywa sprawia, że działania społeczne wyglądają tutaj inaczej. Zanim mieszkańcy zaczną wspólnie realizować projekty czy angażować się w ochronę przyrody, muszą najpierw odnaleźć coś, co ich połączy. Dla Agaty Chmury takim punktem wspólnym stała się właśnie lokalna przyroda i odkrywanie dziedzictwa regionu. Nie chodzi o próbę odtworzenia świata sprzed kilkudziesięciu lat, ale o budowanie nowej opowieści o miejscu – takiej, w której wszyscy mieszkańcy mogą odnaleźć siebie.
Podhale opowiada zupełnie inną historię. Tutaj ciągłość tradycji nigdy nie została przerwana. Silna tożsamość regionalna jest obecna w języku, architekturze, muzyce, rzemiośle i codziennym życiu mieszkańców. Krystyna Zabrzewska zwraca jednak uwagę, że także ta rzeczywistość podlega zmianom. Dawniej sprzedaż ziemi była niemal nie do pomyślenia, ponieważ oznaczała utratę rodzinnego dziedzictwa. Dziś świat wygląda inaczej, ale przywiązanie do miejsca i poczucie odpowiedzialności za krajobraz wciąż pozostają niezwykle silne.
„To nie tylko komercjalizm. Tutaj się zarabia, ale też inwestuje. Tę ciężką pracę, determinację i więź z górami naprawdę widać.” – Krystyna Zabrzewska
Jak mówi, górale są „hardzi, twardzi, zacięci” i głęboko związani ze swoją ziemią. To właśnie ta relacja z miejscem sprawia, że łatwiej myśleć o przyszłości w perspektywie kolejnych pokoleń, a nie wyłącznie bieżących potrzeb.
Rozmowa pokazuje, że odporność społeczności bardzo często zaczyna się od działań, które z pozoru wydają się niewielkie. Agata Chmura opowiada o projekcie stworzenia Ogrodu Maryi przy lokalnym kościele. W miejscu regularnie koszonego trawnika powstała przestrzeń pełna rodzimych roślin, kwiatów i zapylaczy. Z przyrodniczego punktu widzenia nie była to spektakularna inwestycja. Jej prawdziwe znaczenie polegało jednak na czymś innym. Mieszkańcy wspólnie zaplanowali zmianę, wspólnie ją zrealizowali, a później zobaczyli, że ich praca przyniosła realny efekt. Ogród stał się nie tylko miejscem przyjaznym przyrodzie, ale również symbolem sprawczości lokalnej społeczności.
„Projekt się skończył, ale ludzie działali dalej.” – Agata Chmura
To doświadczenie uruchomiło kolejne inicjatywy. Wkrótce pojawił się pomysł rewitalizacji zaniedbanego parku podworskiego. Początkowo nie brakowało obaw – zarówno o stan przyrody, jak i o to, czy mieszkańcy rzeczywiście zaangażują się w przedsięwzięcie. Ostatecznie udało się znaleźć rozwiązanie, które pogodziło ochronę cennego drzewostanu z potrzebami społeczności. Zachowano stare drzewa, zadbano o siedliska ptaków i owadów, a park odzyskał funkcję miejsca spotkań. Najważniejsza zmiana nie dotyczyła jednak samej przestrzeni. Mieszkańcy przekonali się, że potrafią wspólnie działać i mają realny wpływ na swoje otoczenie. To właśnie z takich doświadczeń rodzi się odporność społeczna.
Podobny mechanizm dostrzega Krystyna Zabrzewska, choć jej droga wyglądała inaczej. Przez wiele lat koncentrowała się przede wszystkim na edukacji dzieci i młodzieży jako dyrektorka szkoły. Z czasem zrozumiała jednak, że trwała zmiana nie kończy się na murach szkoły. Punktem przełomowym okazał się projekt poświęcony pasterstwu i tradycyjnemu tkactwu, do którego zaproszono zarówno dzieci, jak i lokalne tkaczki, artystki oraz starszych mieszkańców regionu. Spotkanie różnych pokoleń stworzyło przestrzeń do wymiany doświadczeń i odbudowy więzi, które we współczesnym świecie coraz częściej zanikają. To właśnie wtedy stało się jasne, że działania wokół lokalnego dziedzictwa mogą jednocześnie wzmacniać wspólnotę i przygotowywać ją na przyszłe wyzwania.
„To mam taki sentyment do tego projektu, że trochę pokierował mnie już w innym kierunku.” – Krystyna Zabrzewska
Jednym z najważniejszych tematów rozmowy była także zmiana klimatu. Obie rozmówczynie podkreślają, że jeszcze kilka lat temu dla wielu mieszkańców była to kwestia odległa i abstrakcyjna. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Susze, gwałtowne opady czy problemy z wodą przestały być doniesieniami z innych części świata. Stały się doświadczeniem lokalnych społeczności.
„Problemy globalne stały się już także naszymi problemami lokalnymi.” – Agata Chmura
To właśnie dlatego rozmowa o klimacie jest dziś łatwiejsza – nie dlatego, że ludzie lepiej znają raporty naukowe, ale dlatego, że widzą zmiany we własnym otoczeniu.
Krystyna Zabrzewska zwraca uwagę, że odpowiedzi na część współczesnych problemów można szukać również w lokalnej wiedzy przekazywanej przez pokolenia. Dawniej mieszkańcy regularnie dbali o rowy odwadniające, szanowali naturalne cieki wodne i wiedzieli, jak gospodarować terenem, aby ograniczać skutki intensywnych opadów. Dziś wiele z tych praktyk zostało zapomnianych lub zastąpionych rozwiązaniami, które pogłębiają problemy z retencją wody. Powrót do dawnych doświadczeń nie oznacza jednak cofania się w rozwoju. Wręcz przeciwnie – może być inspiracją do tworzenia nowoczesnych rozwiązań opartych na wieloletniej obserwacji lokalnego krajobrazu.
„Powrót do tych sieci, które kiedyś funkcjonowały, jest bardzo potrzebny.” – Krystyna Zabrzewska
W końcowej części rozmowy wybrzmiewa jeszcze jeden ważny wniosek. Odporności społeczności nie da się zbudować wyłącznie dzięki pojedynczym liderom ani samym mieszkańcom. Potrzebna jest współpraca organizacji społecznych, samorządów, instytucji i lokalnych liderów. Agata Chmura przyznaje, że początkowo miała obawy, czy taka współpraca będzie możliwa, jednak z czasem przekonała się, że wzajemne zaufanie można budować krok po kroku.
„Powoli ta współpraca zaczyna się nawiązywać. Okazało się, że moje obawy były płonne.” – Agata Chmura
To właśnie ono okazuje się fundamentem trwałej zmiany.
Historie Agaty Chmury i Krystyny Zabrzewskiej pokazują, że choć Bieszczady i Podhale różnią się historią, kulturą i doświadczeniami mieszkańców, w obu przypadkach odporność społeczności rodzi się z tych samych wartości. Nie z wielkich inwestycji ani spektakularnych projektów, lecz z codziennego budowania relacji, poczucia sprawczości i odpowiedzialności za miejsce, które nazywamy domem. To jedna z najważniejszych lekcji programu „Zakorzenione” – zmiana zaczyna się od ludzi, ich historii i wzajemnego zaufania. Dopiero na takim fundamencie można budować trwałą zmianę.
