Michał Górski: zagrożenie ze strony Rosji jest duże
W rozmowie o niedawnych ostrzeżeniach dotyczących planów Rosji i gotowości NATO do odpowiedzi.
28 września 2026 / Przeczytasz w 3 min.
Ze strony zachodnich agencji wywiadowczych, rządów i ekspertów płyną ostrzeżenia przed działaniami Rosji. Mowa jest o sabotażu, atakach powietrznych, a nawet operacji lądowej na ograniczoną skalę. Wiarygodność tych komunikatów jest duża – mówi w podcaście Fundacji Polska z Natury Michał Górski, redaktor portalu Defence24.pl.
Rosja ma trudności z przełamaniem frontu i pokonaniem sił ukraińskich. Może to rodzić przekonanie, że nie będzie chciała angażować się na innych kierunkach, a w szczególności wchodzić w konflikt z państwami NATO. Gość podcastu zaleca jednak ostrożność – nie należy z góry zakładać, że Rosjanie postąpią racjonalnie.
„Kiedy Rosja w 2021 roku wystosowała ultimatum i mówiła jakich ustępstw oczekuje od świata zachodniego i Ukrainy, mieliśmy przekonanie, że nie zaatakuje, że byłoby to irracjonalne. A jednak zaatakowała i mimo, że od tego czasu minęło prawie pięć lat, my wciąż wierzymy, że raczej nie pójdzie dalej” – tłumaczy Michał Górski.
Działania sabotażowe Rosji w Europie, podobnie jak wlatywanie jej środków napadu w przestrzeń powietrzną państw NATO, nazywane są często aktywnościami hybrydowymi. Pojęcie to jest nie do końca właściwe – twierdzi rozmówca podcastu. Używanie go sprawia wręcz, że czasem rozmywamy zagrożenie, z którym mamy do czynienia.
„Atak kinetyczny, uderzenie rosyjskiego pocisku w nasz kraj, jest już wojną. Warto, żeby najważniejsze osoby w państwie porozumiały się między sobą i ustaliły, czym jest hybrydowość. Używanie tego pojęcia może być też wygodne dla tych sojuszników, którzy niekoniecznie chcą od razu udzielać pomocy wojskowej w ramach artykułu 5. NATO”.
Rosjanie, jak twierdzi Michał Górski, w pierwszej kolejności chcą jednak rozprawić się z Ukrainą. To dlatego podejmują różne działania skierowane przeciwko Zachodowi. Z tego powodu mogą też próbować niszczyć różne obiekty na terenie Polski.
„Celem Rosjan jest odcięcie Ukrainy od pomocy zachodniej. Może chodzić o zaangażowanie zasobów na innym kierunku, ale także o fizyczne odcięcie poprzez zniszczenie infrastruktury transportowej na granicy polsko-ukraińskiej. To zresztą już obserwujemy – zwróćmy uwagę, ile torów kolejowych zostało już ostrzelanych”.
20 września w Rosji zakończyły się wybory do Dumy Państwowej, które – według oficjalnych wyników – wygrała partia Jedna Rosja, wspierana przez Władimira Putina. Według opinii wielu ekspertów teraz władze mogą spróbować przeprowadzić mobilizację celem pozyskania sił do walki na Ukrainie.
„Mówimy o mobilizacji częściowej, na przykład 300 tys. ludzi. Pełna mogłaby spotkać się z nieakceptowalnym niezadowoleniem społecznym. Już w sierpniu spora część Rosjan próbowała uciec do Gruzji. Być może ta mobilizacja nie przyniesie przełomu na froncie, ale podtrzyma machinę wojenną Rosji”.
W rozmowie również o wycofywaniu się sił amerykańskich z Europy, ale także o zapowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa budowy bazy wojskowej w Polsce. Stany Zjednoczone, jak tłumaczy Michał Górski, od lat komunikują, że nie mogą dłużej w pełni gwarantować bezpieczeństwa Starego Kontynentu, szczególnie w obliczu wyzwań, stojących przed nimi na Indo-Pacyfiku.
