W rozmowie z Danielem Czyżewskim, redaktor Rafał Woś – zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Solidarność” i publicysta – poddał ostrej krytyce unijny model transformacji energetycznej oraz jego społeczne i gospodarcze konsekwencje dla Polski. Podkreślił, że ambicje klimatyczne Unii Europejskiej są nie do pogodzenia z realiami życia zwykłych gospodarstw domowych.
Rafał Woś stanowczo odrzucił tezę, że obecny model transformacji energetycznej może być zgodny z realiami życia Polaków i Europejczyków. Według publicysty, unijny program, oparty na wymuszaniu dekarbonizacji przez Komisję Europejską, jest dramatyczny zwłaszcza dla krajów na dorobku, takich jak Polska, oraz dla gospodarstw domowych o słabszych dochodach.
Obciążenia związane z systemem handlu uprawnieniami do emisji (ETS1), a zwłaszcza nadchodzącym ETS2, są mechanizmem uderzającym bezpośrednio w najuboższych. Gość podcastu stwierdził, że ETS2, który ma dotyczyć cen paliw i ogrzewania gazowego, może dołożyć do rachunków rocznych w gospodarstwach domowych poza dużymi miastami nawet 5-8 tysięcy złotych.
„Ten model zaproponowany przez Komisję Europejską, model transformacji energetycznej oparty na dekarbanizacji jest po prostu społecznie skrajnie niesprawiedliwy a na takim planie międzynarodowym bardzo mocno uderzający w podstawę funkcjonowania co za tym idzie interesy krajów na tak zwanym dorobku krajów takich jak Polska”
– stwierdził Rafał Woś.
Rafał Woś zwrócił uwagę na uderzające podobieństwo w sposobie wdrażania transformacji energetycznej do przeprowadzonej po 1989 roku terapii szokowej Balcerowicza. Publicysta zauważył, że w obu przypadkach panuje przeświadczenie o konieczności szybkiego działania, przy jednoczesnej niechęci do dyskusji o negatywnych efektach ubocznych, takich jak zubożenie i podziały. Argumenty krytyków są spychane na margines debaty.
„Widzę tak samo zbudowane argumenty zwolenników terapii szokowej Balcerowicza po roku 1989 a zwolenników terapii szokowej dekarbonizacyjnej teraz” – powiedział publicysta.
Taki sam stosunek do argumentów krytyków, taka sama niechęć do uznawania tych argumentów, do wpuszczenia ich do debaty tylko takie udawanie, że tego nie ma w efekcie wypychanie krytyków wtedy transformacji szokowej z socjalizmu do kapitalizmu a tutaj z energetyki konwencjonalnej węglowej do tej odnawialnej takie samo wypychanie ich na na obrzeża debaty takie samo stemplowanie przeciwników wtedy jako oszołomów teraz jako negacjonistów klimatycznych i dokładnie ten sam efekt to znaczy stworzenie masy krytycznej bólu społecznego i realnych konsekwencji które sprawiają że już nie da się tego za zamiatać pod dywan” – dodał.
Publicysta wskazał na fundamentalną sprzeczność w polityce Komisji Europejskiej, która jednocześnie forsuje wyśrubowane cele klimatyczne (nakładając obciążenia na polską wytwórczość, co prowadzi do utraty konkurencyjności) i dąży do zawarcia umów o wolnym handlu, na przykład z krajami Mercosur (Ameryki Południowej).
W rezultacie, na polski i europejski rynek wjadą tańsze produkty z krajów, które nie są objęte unijnymi restrykcjami klimatycznymi. To zagraża polskim producentom i rolnikom.
„Stawiamy na linii startowej biegaczy i każemy im się ścigać tylko jednemu z nim z nich wiążemy sznurówki i potem się dziwimy że on się przewrócił”
– powiedział Rafał Woś.
Odnosząc się do tezy, że polski sukces gospodarczy po 1990 roku był zasługą neoliberalizmu, Rafał Woś stwierdził, że teza ta straciła na aktualności po roku 2015. Jak zauważył, polityka prowadzona przez ostatnie 10 lat była w dużej mierze sprzeczna z radami neoliberalnymi – opierała się na silnej obecności państwa w gospodarce, powszechnych transferach społecznych i mocnym podnoszeniu płacy minimalnej.
Mimo odejścia od neoliberalnej ścieżki, Polska kontynuowała rozwój i nadrabianie różnicy rozwojowej z Zachodem, podczas gdy największe gospodarki, takie jak Niemcy, w tym samym czasie notowały jedynie śladowy wzrost. Ten rozwój wskazuje, że przyczyny polskiego sukcesu mogą być inne, być może leżące w „hybrydzie” modelu.
„Gdybyśmy rozmawiali przed rokiem 2015 to pewnie musiałbym panu przyznać rację powiedzieć: „No tak no rzeczywiście można sobie tam ponarzekać na ten neoliberalizm” no ale przynajmniej działa no przynajmniej gonimy no ale to jest tak że my się rozwijamy y rozwijaliśmy się i w tamtym modelu na początku ale rozwijamy się teraz pomimo zmiany modelu to znaczy że a jeszcze dzięki temu zyskujemy bardzo wiele bardzo bardzo wiele odchodząc od neoliberalnego modelu]” – stwierdził gość podcastu.
Odnosząc się do problemów na rynku pracy, takich jak „śmieciówki” i gig economy (ekonomia platformowa), Rafał Woś przyznał, że państwo ma do odegrania rolę w kwestii zabezpieczenia interesu pracowników. Jednakże polemizował z tezą o narastającym kryzysie zatrudnienia, stwierdzając, że ogólna pozycja pracownika w Polsce się poprawiła, zwłaszcza dla pracowników słabiej sytuowanych, dzięki m.in. wzrostowi płacy minimalnej i innym zmianom (jak likwidacja syndromu pierwszej dniówki czy wolne niedziele w handlu).
Pełne uregulowanie rynku pracy i powrót do sytuacji, w której większość zatrudnienia opiera się na umowach o pracę, jest trudny do zrealizowania ze względu na istniejące mechanizmy technologiczne (np. Uber) oraz fakt, że duża część społeczeństwa przyzwyczaiła się do elastycznych form zatrudnienia (B2B).
„Uważam że jednak pozycja polskiego pracownika znacząco się poprawiła w ciągu ostatnich 10 lat, zwłaszcza dotyczy to pracowników słabiej sytuowanych”
– zaznaczył Rafał Woś.
Kluczowym wyzwaniem na przyszłość jest dyskusja o tym, jak powinien być skonstruowany system zabezpieczenia emerytalnego, tak aby składki nie były powiązane wyłącznie z etatem, ponieważ coraz większa część populacji nie ma do niego dostępu.